Z boku na bok,
tu duszno, tam gorąco, coraz więcej myśli takich, owakich, jakieś głupie
marzenia, bezsensowne nadzieje, serce wali coraz mocniej, raptem
strach, a za oknem martwota, czarna nicość i czas, który stoi w miejscu,
nie może drgnąć do przodu, do brzasku, do światła, do życia.